CZY JESTEŚMY SKAZANI NA ŻYLAKI?

gru 12, 2023

W zasadzie TAK, ale…
Na żylaki kończyn dolnych – w różnej ich formie – choruje blisko 70 %kobiet i 50% mężczyzn, a ich występowanie wzrasta wraz z wiekiem. Towarzyszą człowiekowi od zawsze – dowodów ich istnienia dostarcza już starożytność. Piękny polski akcent pochodzi z ołtarza Wita Stwosza 1477-1489 (figura mężczyzny – w głównej części ołtarza, która stoi druga z prawej strony).

Winne nie tylko geny…
Bardzo ważne w powstawaniu żylaków są uwarunkowania genetyczne, rzutujące na nieprawidłowości w budowie ścian żył i zastawek żylnych, a zatem powstawaniu żylaków. Gdy w rodzinie żylaki mają oboje rodzice, to ryzyko ich wystąpienia u dzieci wynosi nawet o 80-90%. Pozostałe czynniki takie, jak płeć, wiek, charakter wykonywanej pracy, otyłość czy styl życia przyspieszają wystąpienie i postęp choroby, lecz nie stanowią jej bezpośredniej przyczyny. Gdyby tak było, żylaki mielibyśmy wszyscy.

Uproszczony mechanizm choroby żylakowej to zbyt szybko przyjęta przez człowieka (homo erectus) 1,5 mln lat temu pionowa postawa, stwarzająca stałe warunki do nadciśnienia żylnego i powstawania żylaków.  

Czy jesteśmy więc na żylaki skazani? W pewnym sensie tak, ale nie jesteśmy bezbronni. Profilaktyka, odpowiedni styl życia, właściwe, wcześnie rozpoczęte leczenie usuwają istniejące zmiany chorobowe i hamują ich postęp.

Nikt nie ma wątpliwości, że żylaki trzeba leczyć, aby ograniczyć rozwój choroby żylnej i zmniejszyć ryzyko powikłań. Po latach nasza choroba żylna może nie być jedyną, a jedną z wielu dolegliwości wieku dojrzałego takich, jak np. niewydolność krążenia, astma i wiele innych, które mogą istotnie ograniczać możliwości terapeutyczne. Trzeba uświadomić sobie timing (właściwy czas postępowania) w odniesieniu do naturalnego przebiegu choroby, profilaktykę i leczenie. Współczesna medycyna jest w stanie zaoferować choremu dobrze dobraną indywidualną terapię w myśl podstawowego hasła: nie chory do metody, a metoda do chorego.